Co za popołudniowy wieczór :(
Masakra. Najpierw spadł sniegodeszcz, przez co sie zrobiła chlapa :/ I ja tak w tą w/w chlape musiałem sie targać z bagażami na busa. W koncu w bólach dostałem się pod Wielką Pipę (odjazdy busów). Ale nie dane mi było pojechać, gdyz jakoś przepadła moja rezerwacja. Ale dzięki mojej kochanej Oleńce udało mi sie wcisnąć z rezerwacją na nastepnego busa godzine późńiej. Jednak ta godzina poźniej przistoczyła sie w dwie, gdyż było ponad godzinne opóźnienie :/ I tak sie wystałem pod Wielką Pipą w sniegu i deszczu :(
1 Comment so far
Leave a reply
ale rozumiem, że w końcu dojechałeś :)
a pogoda paskudna, to fakt…